Zapisuję, bo przemijam. Dzielę się, bo lubię mnożyć. Dziergam, bo to daje radość mi i innym! Jak miło, że tu zaglądacie! :-
Blog > Komentarze do wpisu

49

Skończyłam 49 lat... Nie czuję tego, ale jest mi z tym ciężko. 

 

W ogóle jest mi ciężko z Marcinem, który na każdym kroku i każdego dnia, nawet dziś, poniewiera mnie, drażni, męczy i dręczy. Jest dla mnie okrutny, niesprawiedliwy, okropny. Co tu kryć, sprawia, że moje życie nie należy do szczęśliwych.

Szczęście dają mi dzieci, wiara, sztuka, natura, ale brakuje ludzkiej miłości, wsparcia, poczucia bezpieczeństwa, akceptacji. Moje małżeństwo to porażka. Zniszczyła je choroba w połączeniu z niektórymi cechami charakteru Marcina i nic się już tym nie da zrobić...

Musiałam urodzinowo pomarudzić, bo jest mi źle i moje biedne serce i ego cierpi.

 

I takie jest to moje życie, takie są moje urodziny.

niedziela, 17 listopada 2013, pikselka

Polecane wpisy

  • Czasem tak bywa

    Długo, dłuuugo mnie tu nie było. Powody okazały się różne, ale tak naprawdę, to życie mnie trochę przerosło. No nic, chcę wrócić na mojego bloga-staruszka, a po

  • Jestem :)

    W moim życiu doszło do wielu zawirowań. Nie miałam - mam nadzieję, że czas przeszły już zostanie - siły na 'luksus' blogowania. Bolało mnie wszystko, całe moje

  • I znowu minął

    Urodziny. Od przybytku - niestety - głowa boli! I nic na to nie poradzimy.

  • Chyba się zdecyduję

    Nie wiem od czego zacząć- od cukrzycy czy od samochodu? Może jednak od cukrzycy. Drugi dzień w szpitalu, badań ciąg dalszy. Dziś usg, analiza wczorajszych wynik

  • No i po co ten stres

    Udało mi się dotrzeć do miasta wojewódzkiego z Filipem, dwiema walizkami i bólem głowy, ale w jednym kawałku. Pakowanie jak zwykle- najpierw niezbędne minimum,

Komentarze
2013/11/18 16:33:17
A wiez niedawno myslałam o Taobie, jak żyjesz, jak sobie radzisz.
No cóż z okazji ostatniej czwórki urodzinowej życzę ci nadziei na odmianę losu.
-
2013/12/29 13:05:26
Z okazji Twojego święta, życzę Ci by wszystko co złe wreszcie sie skończyło. Bys doznała odrobinę prawdziwego szczęścia i miłości ciepłej, prawdziwej, bezinteresownej.
Spróbuj wszystkie te zniewagi i wrzaski Twojej drugiej połowy kłaść na karb Jego choroby. Nie bierz sobie tego do serca. Najlepsze rozwiązanie to niestety rozwód, ale wiem, że z różnych powodów może to być niemożliwe. Postaraj sie zająć tym co sprawia Ci przyjemność (jeżeli to możliwe). I wyobrażaj sobie, że jest inaczej, że jest dobrze, fajnie. To niby tzw. wizualizacja. Prawdopodobnie pomaga.
I głowa do góry. W Nowym Roku będzie lepiej. Tego z całego serca Ci życzę - Zofia