Zapisuję, bo przemijam. Dzielę się, bo lubię mnożyć. Dziergam, bo to daje radość mi i innym! Jak miło, że tu zaglądacie! :-
poniedziałek, 28 czerwca 2010

Mam ostatnio dużo i dużych problemów. Takich, że nawet pisać się nie chce. Dziś jednak coś tu wrzucę, bo czuję się dziwnie.

Kilka godzin temu moje dzieciaki pierwszy raz wyjechały samodzielnie na dłużej. Nie myślałam, że to mnie tak poruszy. Odcinanie 'pępowiny' ma tyle etapów... Inna sprawa, że zewsząd czyha tyle zagrożeń. Nie jestem nadopiekuńcza, a dzieciaki są dość samodzielne. Dlaczego więc drga we mnie jakaś nowa struna? Wibruje i wibruje, rozprasza i dezintegruje. Czy można ją jakoś zatrzymać?

BTW, męczę się z dużym zleceniem, ale nie ze względu na jego stopień trudności, ale na osobę, która koordynuje współpracę. Ludzie potrafią być tak głupio - przepraszam - upierdliwi.

No nic. Jestem po dzisiejszym dniu bardzo zmęczona. Pakowanie, odprawa dzieci, emocje rozstania i ta tajemnicza struna zrobiły swoje. To ma swoje plusy. Łatwiej zasnę, a jak się obudzę, moi koloniści będą już na miejscu. Może wówczas trochę odetchnę...

 

way2net.pl

piątek, 14 maja 2010

Mam bardzo frustrujący czas. marcin dostał dotację z UE na własną działaność, a nowy lekarz wlaśnie zaczął mu zmniejszac dawki leków. Nie wiem, czy to najlepszy moment na taki manewr, ale właściwie nie mam na to żadnego wływu. Obecnie robi zakupy i kończy się na tym, że wszytskie wypracowane na bieząco pieniądze wrzuca w nowy biznes. Zupełnie niczym w czarna dziurę.

Ja natoniast mam całkiem dobre zlecenie na pisanie artykułów. Niestety osoba, która koordynuje współpracę tej firmy z copywriterami, jest koszmarnie irytująca. Robi mi na złość, czepia się, że gdzieś wyleciał ogonek od literki, albo że w tekscie jest podwójna spacja. Kiedy proszę o szybkie rozliczenie się ze mną, przeciąga formalności, ile się tylko da. Ja nie wiem, czy ma jakieś problemy ze sobą, czy z kimś innym, ale tak, jak jestem bardzo wyrozumiała, tak tutaj doprtowadza mnie do tzw. 'białej gorączki' i to na odległość!

Takie fajne zlecenie i taka jędza na linii!

A poza tym pada i pada... rano nie mogę się dobudzić po nocnym pisaniu. Po południu nawet kawa mnie nie ratuje. W domu remont i trudno cokolwiek znaleźć na miejscu.

Za oknem kwitną bzy i margaretki. Mija mój ukochany miesiąc w roku. Jeszcze trochę i będą wakacje. POczytałabym coś dobrego, ale nie mam czasu i siły.

I tak to u mnie leci. Byle do lata?

sobota, 10 kwietnia 2010

Od ponad godziny usiłuję pojąć tę katastrofę i mój umysł nie chce tego ogarnąć. Tragedia...Tyle osób, ważnych dla państwa....Pośród nich był mój kolega, poseł (były minister).

Miałam jechac na zakupy, ale nie dam rady. Muszę się uspokoić...

Pokój im!

MBL Profile Preview
niedziela, 28 marca 2010

Zasmuciłam się wiadomością, że Eva Markvoort umarła. Zaglądałam na Jej bloga i jak inni wbrew nadziei oczekiwałam cudu.

Nie nadszedł.

Eva nie miała już sił oddychać, nie miała czym....

Teraz już nie cierpi, ale nam jest smutno...

MBL Profile Preview
wtorek, 16 marca 2010

Mam duże zamówienie na teksty. Rano, piszę....w południe, piszę, wieczorem, a jakże, też piszę. Taki mój los. Taki fach :)

Ale przyznam się, że jestem zmęczona. Może poprawi mi się humor, jak przyjdzie przelew.

Zima trzyma. Śniegu ci u nas miejscami po kostki. W dzień toto robi się mokre. Ptaszki hałasują, jak mogą, ale zima ma to gdzieś. Może i my olejmy zimę, to sobie pójdzie?

 

MBL Profile Preview
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
O autorze