Zapisuję, bo przemijam. Dzielę się, bo lubię mnożyć. Dziergam, bo to daje radość mi i innym! Jak miło, że tu zaglądacie! :-

Moja codzienność

poniedziałek, 17 listopada 2014

Choć brzmi to dla mnie jak czysty surrealizm, to jednak muszę ten fakt przyjąć do wiadomości i pogodzić się z tym, że dotarłam do pięćdziesiątki.

Jak to możliwe, kiedy to się stało, jakim prawem? Dlaczego nie mam na to wpływu?

Muszę jeszcze popracować nad spokojnym godzeniem się na te twarde warunki życia. Tymczasem wciąż się buntuję, lękam i złoszczę.

niedziela, 17 listopada 2013

Skończyłam 49 lat... Nie czuję tego, ale jest mi z tym ciężko. 

 

W ogóle jest mi ciężko z Marcinem, który na każdym kroku i każdego dnia, nawet dziś, poniewiera mnie, drażni, męczy i dręczy. Jest dla mnie okrutny, niesprawiedliwy, okropny. Co tu kryć, sprawia, że moje życie nie należy do szczęśliwych.

Szczęście dają mi dzieci, wiara, sztuka, natura, ale brakuje ludzkiej miłości, wsparcia, poczucia bezpieczeństwa, akceptacji. Moje małżeństwo to porażka. Zniszczyła je choroba w połączeniu z niektórymi cechami charakteru Marcina i nic się już tym nie da zrobić...

Musiałam urodzinowo pomarudzić, bo jest mi źle i moje biedne serce i ego cierpi.

 

I takie jest to moje życie, takie są moje urodziny.

wtorek, 03 lipca 2012

Długo, dłuuugo mnie tu nie było. Powody okazały się różne, ale tak naprawdę, to życie mnie trochę przerosło.

No nic, chcę wrócić na mojego bloga-staruszka, a ponieważ ostatnio zafascynowały mnie plecione bransoletki, to pewnie trochę ich tu powrzucam. Ku własnej inspiracji.

piątek, 11 listopada 2011

W moim życiu doszło do wielu zawirowań. Nie miałam - mam nadzieję, że czas przeszły już zostanie - siły na 'luksus' blogowania. Bolało mnie wszystko, całe moje życie. Chyba doszłam do dna beznadziejności i bezradności. 

Co będzie, nie wiem. Skupiam się, by nie zwariować.

 

No! ale w taką datę 11.11.11 nie mogłam tu nie wrócić.

 

Miłego świętowania!

 

Acha! Na dwie minuty przed końcem zagłosowałam na nasze Mazury. Wiem, że przeszły do pierwszej czternastki. Oby były w siódemce!

czwartek, 31 marca 2011

Przyśnił mi się znowu... Moja największa Miłość ukradziona przez (wcześniej tak uważałam) 'przyjaciółkę'. Znała mnie, wiedziała o nas dużo, podeszła zdradziecko i nim się obejrzałam zabrała mi go.

Do dziś boli, choć mam męża i dzieci.

Śnił mi się tak przyjaźnie. Pytałam go, czy mu dobrze z G. Opowiadliśmy sobie o swoich dzieciakach, a na koniec mozno przytuliliśmy się.

Jednak w snach doświadczam czasem ogromnych emocji. Teraz też tak było. Odczuwałam moc miłości, tkliwości, żalu, niespwłnienia. I wszytsko takie intensywne, niemal namacalne.

 

Co tam u Niego?

Nie mamy kontaktu, nie wiem, czy mu dobrze, czy jest szczęśliwy.

Ach te sny!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 81
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze