Zapisuję, bo przemijam. Dzielę się, bo lubię mnożyć. Dziergam, bo to daje radość mi i innym! Jak miło, że tu zaglądacie! :-
piątek, 28 maja 2004

Miał byc płot. Zdążyli postawić słupki, które tkwiły pod oknami dwa dni. Wczoraj przyszli ci sami panowie, co je wkopali i zalali betonem, aby też same metalowe słupki uciąć tuż nad ziemią. Pytam więc lekko zszokowana:

- Czyżby zmiana planów?

- Tak. Siatki nie będzie. - usłyszałam w odpowiedzi.

- Acha...To fajnie. - wróciłam do mieszkania ogłosić dobra nowinę Marcinowi.

Widać w administracji ktos interweniował. Pewnie sąsiadka, która (także na parterze mieszka i ma schodki do balkonu) ma córkę poruszająca się na wózku.

I tak skończyła się trzydniowa "zadyma" z płotem. Ciekawe jednak któż to nalegał, aby postawić ów płot? Bo teraz wśród sąsiadów słyszę same protesty przeciwko temu pomysłowi. Ech, ludzie sami nie wiedzą, czego chcą i szybko zmieniają swoje opinie.

Najważniejsze, że nie będę miała tego płotu pod samym oknem.

Tu sobie stoi słup:

sl

A tu po słupie dół:

sl

środa, 26 maja 2004

Niestety, nie mogę poszczycić się udanymi sąsiadami. Staram się przymykać oczy na ich różne przejawy złośliwości, bezmyślności, a nawet głupoty. Ostatnio jednak naprawdę zirytowałam się na ich pomysł. Otóż wymyślili sobie i wycisnęli na administracji postawienie płotu od strony balkonów tak, aby ludzie nie chodzili pod samymi balkonami. Wczoraj rano wychodzę sobie na balkon, a tam dwaj faceci kopią dużą dziurę w ziemi tuż koło mojej róży posadzonej w tamtym roku.

- Co panowie tu robią? - pytam zaskoczona.

- Stawiamy płot?

- Płot? Jaki płot? Po co? Wpoprzek chodnika? - wyrywają mi się kolejne pytania.

- Płot, siatkę odgradzającą, aby ludzie tędy nie chodzili. - tłumaczą i kopią dalej.

- I to ma być tuż pod moimi oknami i balkonem? Ma być przymocowane parę centymetrów pod oknem od pokoju dziecinnego? - w moim głosie szybko narastało podenerwowanie.

- No tak, tak wypada. Tak sobie lokatorzy zażyczyli. - wyjaśniają.

Z robotnikami nie było co dyskutować. Oni tylko wykonywali polecenie. Mnie jednak zalała przysłowiowa krew, bo po pierwsze smarkacze będą teraz mogli po siatce wspiąć się i zaglądać mi w okna, może straszyć dzieci. Po drugie, kiedy spadnie mi coś pod balkon, trzeba będzie latać dookoła i jeszcze przez odgrodzony od dawna teren po byłym przedszkolu, czyli ze sto metrów. No i po trzecie, ładnie to wyglądać nie będzie.

Dziś wciąż tkwi sam słupek, ale wkrótce zamocują na nim siatkę, której drugi koniec przytwierdzą do ściany pod naszym oknem.

Jestem wściekła. Słusznie, czy nie? Tracę poczucie, czy to ja jestem stuknięta, czy sąsiedzi?

 

niedziela, 23 maja 2004

Już nie mogę znieść tego zimna. Koniec maja, a na dworze aura niemal jesienna. Ręcy mi grabieje nad klawiaturą, jak w zimie. Na nogach wełniane skarpety. Dzieci na dwór nie da się wypuścić.

Co tu robić? Co tu robić?

sobota, 22 maja 2004

Pasjami lubię oglądać katalogi robótkowe. Jest to kojące dla mojego umysłu i poczucia estetyki. No bo jak tu się źle poczuć patrząc np.  na cos takiego:

wzorek

albo takiego:

wz

i jeszcze na to:

wz

wz

piątek, 21 maja 2004

Wciąż nie pamiętam nazwy tych kwiatków:

kw

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
| < Maj 2004 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
O autorze